20 sie 2015

I Aspie stracił pracę :(

Myślałem, że to koniec smutnych rzeczy. Przynajmniej na jakiś czas. No ale się pomyliłem. Nie pracuję już tam, gdzie się chwaliłem kilka postów temu.

Powód: brak multitaskingu, czyli wielowątkowości. Nie potrafiłem się skupić na kilku procesach naraz. Wykonując jedną czynność, nie potrafiłem wykonywać innych zadań, przez co wykonywałem je źle, zbyt powoli. Chyba jednak posiadanie ZA przeszkadza w pracy bardzo mocno.

Moja słaba strona okazała się podstawą do rozwiązania umowy. Niestety, choćbym nie wiem jak bardzo chciał, nie dam rady stać się "wielowątkowy" w tak krótkim czasie (pół roku).

Muszę teraz bardzo uważać, bo to zdarzenie mocno uszkodziło wiarę w siebie. Staram się nie myśleć o sobie za dużo, ale obiektywnie rzecz biorąc okazałem się... za słaby. Walczę, żeby nie popaść w skrajny marazm, który spowoduje, że stracę resztki wiary w stabilizację - przynajmniej zawodową.

Póki jeszcze nie stałem się chodzącym upiorem i obdartusem, trzymajcie kciuki, żebym zdążył szybko znaleźć nowe życie zawodowe - nadzieję i poczucie pewności finansowej. Trzymajcie kciuki, żebym znalazł miejsce, gdzie będę ceniony. Kiedyś pisałem, że "życzenia" nic nie dają. Ale prędzej chyba pomogą, niż zaszkodzą, a pomoc jest mi w tej chwili potrzebna.

Na szczęście w tej pracy odłożyłem pieniędzy na tyle, że kilka miesięcy jakoś przeżyję.

Ludzie! Nie oszukujmy się! Nie walczmy z naszymi aspergerowskimi słabościami. Niektóre są nie do przeskoczenia. Zaakceptujmy je, żeby pomimo tego iść naprzód i nie poddawać się. Nie róbmy z tego tabu...

Rodzice dzieci z ZA. Nie wmawiajcie swoim dzieciom, że mogą wszystko. Nie mogą. Rozmawiajcie o ich słabych stronach, żeby o nich wiedziały i krzewcie w nich najważniejszą cechę: upór. Najważniejsze to iść naprzód pomimo bagna i syfu wokół...

17 sie 2015

Malta - powrót.

I trochę o doskonałej, relaksującej terapii. :)

Niedawno wróciłem z ciepłego kraju. Bardzo pięknego. Na Malcie mieszkają ludzie spokojni, towarzyscy i bardziej tolerancyjni, niż w Polsce. Mówią po angielsku, więc z komunikacją nie ma problemu. Są uczciwi, menelstwa brak - na tak małej wyspie nie ma za dużo żebraków, nagabywaczy, cwaniaczków i złodziejaszków. Nie byłoby gdzie uciekać przed wymiarem prawa. ;) Ludzie też spokojniejsi. Gdy jeden z drugim się otrąbią autami na ulicy, to się przepraszają i uśmiechają. W Polsce trąbienie jest równoznaczne z agresją, pyskówką i szaleństwem. Na Malcie ludzie cenią sobie pozytywną energię.

Polecam Maltę, jako miejsce dla aspiego. Ludzie są nastawieni (jak już wyżej wspomniałem) przyjaźnie i tolerancyjnie, policja pilnuje porządku, jest profesjonalna i to wyraźnie widać. Można znaleźć fantastyczne, spokojne miejsca z pięknymi widokami, wspaniałymi zachodami słońca - całkiem puste i wolne od masowych wycieczek.

Najlepiej na Malcie mieć wypożyczone, małe autko - wówczas nie jest się zdanym na wycieczki zorganizowane i można sobie samodzielnie planować miejsca i czas na zwiedzanie. Taka decyzja wymaga jednak stalowych nerwów - jazda po lewej stronie źle oznakowanymi górskimi trasami powodowała, że nieraz pot ciurkiem zalewał mi oczy. Nie mam w sobie ani grama strachu przed taką jazdą (to chyba zalety ZA), ale widziałem kilka wypadków na drogach z udziałem wypożyczonych przez turystów aut.

Najwspanialszą terapią, której zaznałem były kąpiele z maską i rurką. Spokój, kojący szum morza, kolorowe widoki małych zwierzątek pokrywających milionami podwodne skały, krystalicznie czysta, niebieska toń wody, to doskonałe warunki terapeutyczne. Woda jest ciepła, a ilość soli ułatwia pływanie takim wodnym nieukom, jak ja. Bałem się wody i nie bardzo sobie radziłem ze świadomością głębi pode mną, ale po kilku godzinach pomocy mojej partnerki stwierdzałem, że nic mi nie grozi, bo nawet gdybym bardzo chciał, moje ciało nie jest w stanie opaść na dno! Odzyskałem więc poczucie bezpieczeństwa i rozkoszowałem się labiryntami skał, pomiędzy którymi pływałem. Po kilku dniach takiej rozkosznej terapii, byłem bardzo zadowolony i uśmiechnięty. W ten sposób uzyskiwałem harmonię i stan wewnętrznego spokoju, na czym bardzo korzystałem nie tylko ja, ale i moja partnerka, bo zamiast biadolić w negatywny sposób, mogliśmy sobie beztrosko i leniwie spędzać wieczór przy powolnym jedzeniu wspominając podwodne widoki 3D, full HD.

Wieczory należały do bardzo przyjemnych - ciągle w krótkich spodenkach i koszulkach. Lipcowe noce nie są zimniejsze niż 24 stopnie.

Dla zainteresowanych, przykładowe ceny:
  • pizza (doskonała do najedzenia się na 1 osobę): 7-8 €
  • lemoniada z lodową galaretką: 1-1,5 €
  • butelka wody (0,5l): 0,84 €
  • zestaw hamburger + frytki: 5-5,5 €
  • maltański kubek w sklepie z duperelami: 3,5-4€
  • całodniowa wycieczka statkiem po okolicznych wysepkach z posiłkiem na pokładzie: 17-22 €
  • doba wypożyczenia samochodu: od 25€ wzwyż
  • doba w średniej jakości hotelu w sezonie: od 50€ za pokój dwuosobowy

Zalety Malty:

  • kulturalni ludzie
  • mało chamskich i niewychowanych turystów (hałaśliwych, obcych kulturowo, którzy się dziwnie patrzą na innych, śmiecą i wrzeszczą)
  • policja, która szybko reaguje i pilnuje porządku
  • maltańczycy świetnie znają angielski
  • doskonała terapia za pomocą nurkowania z rurką i maską
  • doskonała terapia wspaniałymi widokami, klifami, skałami itp.
  • mnóstwo zabytków (od megalitycznych kręgów do średniowiecznych i renesansowych zamków i twierdz).

Wady Malty:

  • niebezpieczne drogi (czasem bardzo wąskie, Maltańczycy jeżdżą jak wariaci, sporo wypadków z udziałem aut wypożyczonych)
  • ruch lewostronny
  • olbrzymia wilgotność powietrza
  • temperatura na słońcu często przekraczająca 40 stopni
  • brak lasów i jezior (jeśli ktoś lubi)
  • brud w większych miastach
  • bardzo dużo zrujnowanych, zaniedbanych budynków

24 lip 2015

Dźwięk w słuchawce


Jeden z silniejszych bólów pojawia się wtedy gdy słyszysz w słuchawce telefonu głos osoby nr 1: najbliższej Ci osoby w życiu i nie możesz się nim cieszyć.

Musisz wtedy tłumić to co do niej czujesz bo gdy ucieszysz sie szczerą, wielką radością, to sprawisz przykrość osobie, ktora siedzi obok Ciebie i swoje uczucie wyraża w sposób niezwykle zaborczy. Ta druga osoba nie znosi konkurencji w uczuciach i kontaktach. Nienawidzi nikogo, kto mógłby być bliżej mnie...

Sytuacja przypomina trojkąt. Ale nim nie jest. Bo pierwsza osoba to po części Ty sam. Twoj uśmiech, Twoje rysy, Twoje lęki, Twój sposób chodzenia i maniery. To ktoś, kogo kochasz miłością bezwarunkową. Jak ojciec syna.

Stoję myślami nad maltańskim klifem i spoglądam ze strachem w dół. Oderwane bloki skalne przez setki, a może tysiące lat, są uderzane przez potężny żywioł morza śródziemnego. Kiedyś sie złamią i rozpadną całkowicie. Są znacznie trwalsze, niż miłość ojca do syna. Bedą tu tkwiły kolejne tysiace lat po odejściu obojga z nich.

Stoję nad maltańskim klifem z przeszywajacym smutkiem, bo nie mogę sie cieszyć rozmową z osobą nr 1.

Stoję nad maltańskim klifem ze strachem nie dlatego, że mam lęk wysokości. Ale dlatego, że gdybym spadł, to osoba nr 1 więcej mnie nigdy nie zobaczy. Mój synek.

22 lip 2015

Na urlopie

Wyjechałem daleko na tydzien. Odpoczywam w wysokiej temperaturze, prawie afrykańskiej. Jest gorąco, wilgotno, a niebo bezchmurne. Noce stają sie czarne, a temperatura nie schodzi poniżej 25.

Wypożyczyłem samochód. Tu gdzie jestem jeździmy po lewej stronie. Kilka razy zdarzyło mi sie jechać "na czołówkę". Sporo osób jeździ jak wariaci wiec specjalnie sie nie wyróżniam ;) Tu gdzie jestem, auta są stare i mają zmatowiałe, pożółkłe reflektory. Dostałem niestety mandat za nieprawidłowe parkowanie. 


Bardzo mi sie podobają widoki i zapachy. Mam maskę i rurkę do nurkowania. Woda jest krystalicznie przejrzysta, wiec oglądam sobie śliczne, kolorowe rybki. Temperatura wody w morzu to 24 stopnie. Jest wiec ciepło. Jezior i lasów brak. Rzeki pojawiają się w mokrej części roku.

Ludzie sa głośniejsi niż w Polsce ale mniej hamscy i akceptujący różnorodność. Bardzo dużo zrujnowanych wiosek, w których miedzy kamieniami zalega tysiące muszelek po ślimakach.

Wilgotność jest bardzo wysoka. Wieczorem moja mapa papierowa robi sie miękka i przypomina szmatę do mycia podłóg, a nie papier. Za to wilgoć uwalnia zapachy z ziemi i roślin. Nie znam sie na nich, ale na moje oko rosną tu agawy, koperek, kaktusy i masa roślin o ciężkim, duszącym, aromatycznym zapachu, ktorego nie jestem w stanie określić.
Za kilka dni wracam.


1 lip 2015

Po czterech miesiącach w nowej pracy

Pojawił się kryzys. Pewność siebie zeszła na plan dalszy, nie czuję się ani doceniany, ani kompetentny tu gdzie pracuję. Jestem raczej wyszydzany - pół żartem, pół serio - za swoje roztargnienie, dosłowność, dziwne pytania z oczywistymi odpowiedziami. Sprawiam wrażenie inteligentnego, ale gubię się w prostych, organizacyjnych rzeczach. Młodsi ode mnie pracownicy zaczynają mnie pouczać nieomal w każdym szczególe mojej pracy - głównie ze względu na dość specyficzny sposób formułowania przeze mnie wypowiedzi.

Nie mam stałej umowy - nie jestem pewien swojej przyszłości w miejscu, w którym pracuję. Kładę uszy po sobie i staram się robić swoje. Nie awanturuję się, nie kłócę, nie pyskuję, przyjmuję wszystko na siebie. Jak ktoś coś ode mnie chce, robię to. Gdyby ktoś poprosił mnie o nadstawienie ryja, bo ma ochotę się wyżyć, prawdopodobnie zrobiłbym to. Ogólnie wykonuję pracę stażystki, tylko za 3 x większe wynagrodzenie. Czuję, że moje kompetencje się marnują. Często siedzę w domu po powrocie nad pracą, bo w biurze nie jestem w stanie niczego zdążyć. Żartobliwie zostałem nazwany fetorem (na wzór postaci z "Gry o Tron" i jego oddańczo-służalczej roli), ale mnie te żarty przestają śmieszyć.

Nie wiem jak się skutecznie bronić, bo niestety gdy zaczynam to robić, zawsze robię krzywdę psychiczną drugiej osobie i rozpędzam wojnę wokół, na której są ofiary. Nie chcę nikogo atakować, skarżyć, zwracać uwagę, bo to spowoduje, że utracę ostatnią swoją zaletę, jaką jest usłużność i wykonywanie wszystkiego, o co zostanę poproszony.

Na razie nie opuściłem ani jednego dnia, nie spóźniam się, pracuję po godzinach, staram się robić (z różnym skutkiem) wszystkie zadania mi przydzielone. Niestety czuję niezadowolenie ze strony szefowej tym, że nie nadążam z wykonywaniem swoich obowiązków (swoją drogą mam ich dwa razy więcej, niż powinienem - z braku pracowników). Zarabiam jej zdaniem za dużo w porównaniu z tym, co robię. Stwierdzam, że muszę znaleźć inną pracę, zanim skończy mi się umowa we wrześniu. Jedyna pociecha, że zarabiam znacznie więcej, niż inni. Ale co z tego, skoro to co umiem tutaj kompletnie się nie liczy.

Kilka słów o "fetorze". Zostałem tak żartobliwie nazwany przez kolegę pracy na wzór postaci z "Gry o tron", która została okaleczona, następnie poprzez upokorzenia i pranie mózgu kompletnie podporządkowana swojemu panu. Kolega przyznał, że jest we mnie coś prowokującego z tej postaci. Coś, co sprawie, że "prowokuję do tego, aby mi dokuczać". Hm... zabawne... to już dawno przestało być.

20 cze 2015

Masz faceta z ZA? Aj!!! Bardzo Ci współczuję!

Masz faceta z ZA? Aj!!! Bardzo Ci współczuję! Konkretnie tego:

  1. Jeśli nie będziesz się interesować jego pasjami, oddzieli się od Ciebie grubą ścianą dystansu.
  2. Masz ochotę na spontaniczne wyjście na imprezę? Jeśli idzie z Tobą, często robi to z musu.
  3. Gdy mu mówisz czułe słowa o miłości, może się na Ciebie patrzeć jak na debila.
  4. Śmiejesz się głośno i radośnie z jakiejś sytuacji ze swoim facetem? To dlatego, że on jest nauczony śmiania się akurat wtedy, gdy inni to robią :)
  5. Masz ochotę się wkurzyć, pokłócić i obrazić? Prawdopodobnie wkurzysz się znacznie bardziej, niż miałaś zamiar, bo albo się nie przejmie, albo zamiast po ludzku pokrzyczeć, powie Ci spokojnym głosem coś, co Cię bardzo zaboli!
  6. Masz takie momenty, że Cię w ogóle nie słucha? Prawdopodobnie masz rację!
  7. Nie chce stawać w Twojej obronie i grozić "konkurentom", którzy Cię podrywają? Myślisz, że to mało męskie? No cóż... on musi przemyśleć i zastanowić się jak zareagować, a do tego trzeba mu... czasu!

Masz ZA i (normalną) kobietę równocześnie?

Aj!!! Bardzo Ci współczuję! :) Te dwie rzeczy bardzo się nie lubią. Konkretnie dlatego:

  1. Kobieta może myśleć, że Twoje pasje są po to, żeby się od niej zdystansować. Poświęć więc jej od czasu do czasu nieco więcej uwagi, niż kilka zdań w stylu "jak tam dziś w pracy".
  2. Kobieta od czasu do czasu lubi robić zwariowane, spontaniczne rzeczy. Postaraj się, żeby je robiła z Tobą. Ona naprawdę do tego potrzebuje bliskiej osoby!
  3. Kobieta potrzebuje mówić o uczuciach do bliskiej osoby. Ale... wysłuchanie to za mało. Potrzebuje też słyszeć o uczuciach od Ciebie. Naucz się tego :)
  4. Kobieta powiedziała coś śmiesznego i wypada się pośmiać? To za mało! Kontynuuj temat i teraz Ty wymyśl i powiedz coś, co Cię bardzo rozśmieszy!
  5. Kobieta się wkurzyła, ma focha i pieprzy głupoty? Pamiętaj, że wkurzasz bardzo. Czasem aż chce się wbić szpilę, gdy jest wredna. Zamiast szpili, wbij szpileczkę i przeczekaj. :) Nie karaj zbyt mocno!
  6. Słyszysz czasem jej dźwięki w tle, gdy robisz coś ciekawego? Prawdopodobnie właśnie coś do Ciebie mówi! Albo przerwij i posłuchaj, albo powiedz, żeby zaczekała, bo nie masz podzielności uwagi!
  7. Faceci ją podrywają i nie wiesz co zrobić? Pamiętaj, że kobiety lubią być podrywane przez obcych facetów i bronione przez swoich. Stań się zwierzęciem. Zmasakruj rywala cynizmem, kpiną, żartem, kąśliwym tekstem. Będziesz atrakcyjniejszy w jej oczach i dasz jej odrobinę radości, że Ci na niej zależy!

11 cze 2015

Moje ograniczenia w pracy

Dzisiaj jest dzień, kiedy moja psychika dała mi sygnał ostrzegawczy, że jet źle. Drżenie rąk, biegunka, wymioty, wewnętrzne stany lękowe, gadanie do siebie, odruch strachu i ucieczki przed każdym, kogo spotkam.

Poprzez swój upór i pracowitość (7 roboczych dni w tygodniu, czasem powyżej 10h) Zarabiam dużo pieniędzy (jak na średnią w Polsce), ale mam nad sobą szefową, która zarządza "poprzez cele". A to znaczy, że wyznacza zadania, terminy, a potem rozlicza z ich wykonania. Kłopot mój polega na tym, że nie nadążam. Nie starcza mi 8 godzin w biurze na realizację ich wszystkich. Dlatego "sugerowane" jest zabieranie pracy do domu. Mamy komputery, które nosimy ze sobą do domu i ewentualnie w taki sposób pracujemy, gdy nie zdążymy czegoś zrobić w firmie. No ale się zrobiło tego za dużo i nie jestem w stanie zrealizować wszystkich zadań. W dodatku nie mam podpisanej stałej umowy i moje losy tutaj się wciąż wahają. Nie radzę sobie z tym psychicznie.

Największym problemem, jaki sprawiam szefowej jest brak wielowątkowości zwanego też u nas multitaskingiem. Polega to na tym, że nie umiem przeskakiwać z zadania na zadanie, przez co "rozruch" w kolejnym zadaniu trwa zbyt długo i zanim nabiorę obrotów, to bywa, że muszę zrobić coś innego. W dodatku są to zadania często prymitywne - powinna je robić osoba niżej opłacana, niż ja. Po powrocie z pracy mam sporo różnych rzeczy i obowiązków do zrobienia i nie jestem w stanie psychicznie, ani fizycznie zająć się pracą. Efekt? Boję się zwolnienia i jeżdżę do pracy ze strachem.

Mam też trudności komunikacyjne. W naszej firmie kontaktujemy się mailowo. Ale ludzie piszą maile w taki sposób, że niewiele z nich rozumiem. Skróty myślowe, błędy literowe, korponowomowa, brak orzeczeń w zdaniu, brak przecinków o kropek, przez co nie wiem o co chodzi. Czytam maile po kilka razy, czasem decyduję się udawać, że je zrozumiałem, żeby nie wkurzyć kogoś.

Znacznie lepiej mi idzie rozmowa w cztery oczy. Mam doskonale wyuczoną analizę mimiki twarzy, mikromimiki ust i wybrzmienia słów (ich barwy, intonacji), dzięki czemu patrząc się na mojego rozmówcę jestem w stanie bardzo dużo zrozumieć, a nawet wykryć kłamstwo, nieszczerość, wstyd i inne prawdziwe intencje. Co dziwne, gdy nie patrzę na twarz rozmówcy lub słyszę go tylko przez telefon, to problemy komunikacyjne wracają.

Jedna z czytelniczek poprosiła mnie o garść porad dla aspiego w pracy, aby zwiększyć jego szanse na zatrudnienie i utrzymanie pracy. Więc szykuję kolejny miniporadnik. Właśnie dla dorosłych aspi, którzy są niestety w dużo gorszej pozycji na rynku pracy u nas.