30 maj 2014

Z cuklu: Jak postrzega świat aspi? [1]

Drodzy rodzice i opiekunowie Aspich!

Od jakiegoś czasu czytam Wasze wypowiedzi będące czasem pamiętnikami, czasem zapisami normalnych dni, a czasem wyrazem bezradności wobec problemów jakie sprawiają Wasi podopieczni.

Co ja na to? Powiem krótko: Fajnie, że chcecie zmian i fajnie, że dużo jesteście w stanie z siebie dać, aby było lepiej.

Ale nie wszystko co czytam jest w 100% pozytywne. Nie będę mówił wprost, bo "nauczyłem się", że mówienie przykrych rzeczy wprost często kończy się urwaniem kontaktów z taką osobą. No to do dzieła:

Nie starajcie się zmienić świata, aby przystosował się do Waszych Aspich. Ja wcale nie pragnę, żeby świat mnie zrozumiał! To ja wolę się świata nauczyć i go poznać.

Popłyńcie ze swoją pociechą kajakiem po rzece. Będzie to doskonała lekcja dla Was obojga: Nie da się zawrócić rzeki, aby była dla nas dobra i żeby zrozumiała nasz kajak. Za to my możemy zrozumieć rzekę: jej nurt, prądy, przeszkody, które czyhają... Jak machać wiosłami, aby się nie namęczyć za bardzo i płynąć naprzód. Jeśli opanujemy tą technikę, rzeka nas sama zabierze naprzód.

Podobnie jest z prawdziwym życiem - jest jak rzeka - albo się dostosujesz, albo zrobi Ci krzywdę... Kiedyś wdałem się w niebezpieczną grę zmieniania świata pod moje reguły i dyktando. To było złe. Zacząłem tracić znajomych, relacje ulegały pogorszeniu, a ja stałem się emocjonalnym wyzyskiwaczem, który wymagał od innych jeszcze więcej służalczości, przywilejów i "szacunku". Aspi to nie "piękny umysł", o którym z taką nadzieją piszecie, że podobno gdzieś głęboko w nas drzemie, czyniąc nas wspaniałych i niezwykłych. Aspi to ktoś, kogo prawdziwej natury nie chcieliby poznać nawet jego rodzice. Kto z Was jest w stanie zaakceptować odludka, który wrzeszczy, bije i rzuca przedmiotami, gdy coś mu się nie podoba lub gdy spadnie Wam talerz na ziemię? Nie lubimy zamkniętego w sobie dziecka kiwającego się beznamiętnie, patrzącego się na swoje ulubione zabawki, jakby się w nich zakochał i tylko one by się liczyły w życiu.

Powyższy, bardzo przykry dla niektórych opis, to początek drogi. Drogi, po której będziecie swoją pociechę prowadzić. Ale nie po to, żeby go gdzieś doprowadzić w miejsce wymyślone przez Was! Prowadzicie nas po to, abyśmy to my któregoś dnia zaczęli wyznaczać sobie cele i korzystając z tego, czego nas nauczyliście, doszli (dopłynęli) do naszego miejsca!

A więc nie próbujcie dostosowywać świata do nas. To będzie sztuczny świat - nieprawdziwy i hermetyczny. Niczego się nie nauczymy, nie opracujemy sobie żadnych schematów postępowania. Jeśli do takich warunków się przyzwyczaimy, tym bardziej będzie bolało zderzenie z rzeczywistością. Zrobicie z nas dzikusów, którzy będą mieli problem w zderzeniu z prawdziwą cywilizacją. Nie trzymajcie nas na płyciźnie, bo nigdzie nie dopłyniemy! Uczcie nas pływać, z czasem na głębokiej wodzie i samodzielnie.

Zachęcajcie nas do samodzielnego pływania. Pokażcie korzyści obcowania ze światem. Opowiadajcie nam co będziemy mieli, jeśli zrealizujemy cel. Wykorzystajcie nasze obsesje i fiksacje - to nasz największy motor napędowy i popęd! To obsesje motywują nas do czegokolwiek i jeśli mamy osiągnąć coś, z czego WY będziecie dumni, to właśnie dzięki naszym pragnieniom! Jeżeli nauczycie się mądrze kontrolować to, co nazywacie naszymi obsesjami, osiągniecie swoje osobiste cele wobec nas.

I jeszcze jedno... obsesje są czasem przez zwykłych ludzi nazywane zdziecinnieniem - zwłaszcza, jeśli zafiksuję się na jakimś rodzaju przedmiotów. Jeśli jesteś partnerem/rodzicem/opiekunem Aspiego - nie waż się tak tego nazywać, bo to niszczące dla naszej relacji z Tobą. Nic na to nie poradzę, że tylko moja "obsesja" liczy się dla mnie w życiu. Na to nie ma lekarstwa...


26 maj 2014

15 lat zmian na plus czyli najlepsza (dla mnie) terapia w życiu!

Autoterapia? Czemu nie! W końcu potrzebowałem zmian od kiedy skończyłem 13 lat. Widziałem co się wokół mnie dzieje - dzieciaki z mojej klasy razem bawiły się na podwórku, spotykały się pod klatkami, śmiali się na przerwach z durnych rzeczy. Największym motorem do zmian była jednak chęć obcowania z płcią piękną!

Pochodzę z rodziny dziwaków, więc przywykłem do środowiska, w którym normą były dość specyficzne zachowania - nietypowe dla ludzi spoza grona najbliższych. To był największy hamulec! I uwaga! Jak czasem się przyglądam, to ludzie z ZA pochodzą z rodzin, w których krewni często bywają ekscentrycznymi, specyficznymi intelektualistami, zamkniętymi w sobie odludkami itp. To bardzo ważne, a dlaczego - napiszę w którymś z kolejnych postów.

W wieku 14/15 lat wraz z nową szkołą postanowiłem zmienić swoje relacje z ludźmi, a raczej... nauczyć się ich. Porzuciłem swoich dawnych kolegów (niewielu ich miałem), zmieniłem całkowicie środowisko, z którym spędzałem czas, ograniczyłem kontakt jedynie do najbliższej rodziny i zacząłem poznawać nowych kolegów, koleżanki, eksperymentować z zachowaniem się w towarzystwie.

Początki były bez rewelacji. Raczej się ośmieszałem. Aby zaimponować w towarzystwie (każdy młodzieniaszek tego potrzebuje), brylowałem wiedzą w obszarach, którymi się baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo interesowałem ;) Największym owocem moich przechwałek był wniosek, że chyba nie staję się tym kim chcę, lecz raczej ciekawostką, indywiduum i kimś w rodzaju chwilowego kuglarza, który nie jest żadnym poważnym partnerem do czegokolwiek. Wniosek, do którego doszedłem był okrutny, ale na szczęście trafny. Szkoda, że zajął aż 4 lata!

Kolejnym etapem była obserwacja najlepszych... Cóż to znaczy? W ekonomii to pojęcie nazywa się benchmarkingiem - czyli kopiowaniem najlepszych wzorców w danej dziedzinie. Żeby coś skopiować, trzeba to widzieć. Do tej pory patrzyłem, ale nie widziałem. Widzenie jest głębsze, zawiera w sobie świadomość poczynionych obserwacji i pozwala na wyciągnięcie wniosków. Tak więc zacząłem "widzieć" albo "postrzegać" zachowania niektórych osób, które były świetne w dziedzinach, które pragnąłem opanować. Jakie to były zachowania? Takie, które sprawiały, że stawały się duszami towarzystwa!

W ciągu następnych 5-10 lat zacząłem tworzyć swoje własne zasady ulegające zmianom i przekształceniom, ale w końcu osiągnęły dość dojrzałą formę i osiągnąć właściwie wszystko, o czym marzyłem w kategorii pt. "relacje społeczne". Jakie to zasady? Oto one:

  1. Nigdy nie bądź diamentem - idealnym, nieskazitelnym, wartościowym i perfekcyjnym... ludzie nie znoszą ideałów i nieomylnych omnibusów. Nazywają ich dupkami i obgadują na każdym kroku. Wniosek: Nie chwal się, bądź skromny, przyznawaj się błędu
  2. Nigdy nie bądź twardym jak skała... ludzie nie znoszą supermanów, niewzruszonych, opanowanych w każdej sytuacji twardzieli. Do kamienia się nie przytulisz. Do miękkiej poduchy tak. :) Pokazuj więc ludziom swoje słabości, nie wstydź się ani odczuć, ani błędów, ani łez. Mów kiedy Ci źle, mów kiedy jesteś smutny lub wzruszony. Nie wstydź się tego!
  3. Nigdy nie bądź nieomylnym... jedyne co osiągniesz, to rywalizację, zawiść, poczucie zagrożenia wobec Ciebie oraz zwykłą niechęć. Przyznawanie się do błędu, mówienie wprost, "że się nie znasz" i wysłuchiwanie mądrości i kazań ludzi, jako prawdy objawione szybko przyniosą Ci grono znajomych, którzy będą chcieli podnieść swoją wartość, gdy... Ty uznasz za wartościowe to, co oni mówią!
  4. Naucz się patrzenia w oczy... nawet, jeśli to niekomfortowe. Unikanie kontaktu wzrokowego to dla ludzi oznaka strachu, niepewności, wrogości. Patrząc w oczy, znacznie szybciej nawiążesz kontakt. Nawet, jeśli to bardzo trudne - w miarę łatwo się tego nauczyć, bo przynosi pozytywne rezultaty.
  5. Naucz się asymetrii własnego ciała... stanie na baczność, wyprostowanym powoduje, że wyglądasz jak spięty kołek i tak mniej więcej będziesz też odbierany przez ludzi. Przyjmuj pozycję "spocznij", wystaw nogę do przodu, włóż rękę do kieszeni i co najważniejsze: gdy z kimś rozmawiasz, przechyl lekko głowę w lewo lub prawo. Będziesz wyglądał na zainteresowanego drugą osobą, która się przy Tobie "rozkręci":)
  6. Naucz się uśmiechu - nie wiedzieć czemu, drugi człowiek też odpowie uśmiechem i będzie przekonany, że jesteś życzliwy wobec niego, że masz dobre intencje i że go lubisz.
  7. Śmiej się - nawet, gdy ktoś Ci dokucza i robi sobie z Ciebie żarty - śmiej się pokazując, że to Cię nie rusza. ;) Miej do siebie dystans. Jak ktoś Cię złośliwie skrytykuje, popraw go i dodaj od siebie jeszcze więcej krytyki! Oczywiście pod swoim adresem. Dziwne, ale autodystans i krytyka samego siebie sprawia, że ludzie zaczynają Cię bardzo lubić! Skoro tak to cenią - daj im to! :)

Po 15 latach okazało się, że moja żmudna autoterapia okazała się terapią... poznawczo-behawioralną... A więc czy chcesz się zmienić? W takim razie: obserwuj, naśladuj, zmieniaj, doskonal i powtarzaj! Otaczaj się takimi ludźmi, jakimi chciałbyś być!
 
Miłego dnia/nocy :)
 
 

19 maj 2014

Poznaj Aspergera, czyli czego się wystrzegać wobec wobec niego?

  1. Nie próbuj mnie leczyć. To nie jest ani psychicznie ani fizycznie możliwe.
  2. Gdy jesteś na mnie zły(a)/wściekły(a), nie mów mi na głos, że to dlatego, że jestem Aspergerem. To wyjątkowo przykre.
  3. Gdy chcesz mi nadokuczać, to nie mów mi, że jestem nienormalny. Ameryki nie odkryłe(a)ś przede mną, a ja wiem, że Twoim zamiarem było upokorzenie mnie.
  4. Gdy pytam Cię kilka razy o to samo, to dlatego, że nie zrozumiałem, a do tego stopnia chciałbym zrozumieć, że ryzykuję nawet swoją reputację zadając Ci powtórne pytanie.
  5. Gdy faktycznie Cię nie słucham, nie wypominaj mi tego. Nie jestem w stanie skupić się na Tobie w tym momencie!
  6. Gdy Ci robię awanturę, nie odpowiadaj mi tym samym. Wybucham, gdy czuję lęk i tak naprawdę chcę, żebyś ze mną porozmawiał(a) za pomocą logicznych i przyjaznych argumentów.
  7. Zarzucasz mi, że kłamię? Kompletnie się tym nie przejmuję... Przecież całe życie uczę się udawać normalnego człowieka, a udawanie jest często równoznaczne z kłamstwem, prawda?
  8. Chcesz mnie zrozumieć? Nie komplikuj! Myśl w prosty i logiczny sposób. Każde zachowanie, którego nie rozumiesz ma swoje rozsądne i banalne zazwyczaj wytłumaczenie.
  9. Chcesz mnie zachęcić do tego, bym się cieszył/śpiewał/tańczył/wrzeszczał/wydurniał się wraz z Tobą i innymi? Właśnie straciłeś w moich oczach kretyńskim poleceniem nie do wykonania!
  10. Nie mów mi nigdy "Bądź wreszcie sobą"!!! Naprawdę nie chcesz żebym opluł Ci twarz, wylał szklankę z zawartością na Ciebie, wstał, trzasnął drzwiami i zamknął się w pokoju zajmując się swoimi sprawami. Zresztą nie po to całe życie uczę się bycia ułożonym. :)

Podświadomie czuję, że powyższa lista powinna być sukcesywnie rozszerzana ;)


18 maj 2014

Czego bym chciał jako Asperger i czym jest "szklana ściana"?

Przywilejem albo przekleństwem Aspiego jest fakt, że raczej domyśla się on bycia nieco innym, niż ludzie go otaczający. Jedni Aspi mają to kompletnie gdzieś, jeszcze inni się tym chełpią i wręcz popisują, a ja należę do grupy, której ten fakt przeszkadza. I to całkiem mocno przeszkadza.

Po wielu latach wiem, co dokładnie mi przeszkadza. Umiem to nazwać, widzę i czuję przeszkodę, co nie znaczy wcale, że umiem z nią sobie radzić. Bo niestety bywa, że nie umiem. Można udawać normalnego człowieka, można nauczyć się być towarzyską, rozmowną osobą, ale rzadko kiedy potrafię radzić sobie ze zjawiskiem, które nazwałem "szklaną ścianą".

Wyobraźcie sobie wokół Was są znajomi. Dyskutują ze sobą, bawią się, śmieją. Panuje bardzo pozytywna atmosfera, która udziela się prawie wszystkim. Oprócz Ciebie. Owszem - śmiejesz się razem z nimi, jesteś nawet dowcipny. Czemu to robisz? Bo chcesz się "bawić" razem z nimi, "poczuć atmosferę", oddać się rozkoszy śmiechu i pozytywnych emocji. Chcesz w nich pływać i odurzyć się nimi! Ale niestety... to właśnie "szklana ściana" powoduje, że nie poczujesz się nigdy tak jak inni, że nie będziesz tego tak przeżywał jak inni. Ściana, która przeszkadza Ci czuć i odczuwać radość w takim stopniu, w jakim pragniesz...

Szklana ściana, to nie tylko ludzie. Wyobraź sobie, że jedziesz na upragniony urlop do lasu. Czekasz na ten moment, kiedy poczujesz zapach igliwia, wieczornych rozgrzanych łąk, kiedy oddasz się bez reszty nasłuchiwaniu skowronków i żurawi, kiedy z uwielbieniem będziesz pływał łodzią po malowniczym jeziorze, a wieczorem rozpalisz kominek z fantazyjnymi, ciepłymi płomieniami... Tak bardzo liczysz na to, że będziesz w stanie rozkoszować się tymi wszystkimi rzeczami w pełni, ale mimo, że czujesz, dotykasz i widzisz... "szklana ściana" znów przeszkadza odczuwać radość z tego w pełni. Okropne!

Mnogość takich sytuacji sprawia, że czuję w swoim życiu głód i chęć, aby przeżywać coś bardziej i mocniej. Jakbym nie miał bezpośredniego kontaktu z pozytywnymi emocjami. Jakbym był pilotem zamkniętym we wnętrzu robota, którym jest moje ciało!
 
Czasem moje życie przepomina poszukiwacza doznań, które będą w stanie przebić się do mojej głębi i poczuć namacalność pozytywnych emocji. Szczerze zazdroszczę tej umiejętności innym ludziom!
 
 

25 kwi 2014

Jak nauczyłem się być "prawie zwykłym" człowiekiem, czyli recepta na osiągnięcie PRZEŁOMU w życiu Aspiego...

Jak nauczyłem się być "prawie zwykłym" człowiekiem, czyli recepta na osiągnięcie PRZEŁOMU w życiu Aspiego...

To będzie jeden z najważniejszych i najbardziej polecanych przeze mnie postów, jakimi chciałbym się z Wami podzielić.

Aspie (zwłaszcza w młodym wieku), to pamiętnik, notatnik wiedzy. Dysk twardy komputera, który magazynuje, przetwarza, ale... nie umie tego wykorzystać dopóki ktoś go nie nauczy wykorzystania tej wiedzy. ZA trochę przypomina komputer, który potrafi wykonać masę operacji, ale rzadko kiedy z własnej woli. Sęk w tym, że te operacje są programami, a więc schematami, które ktoś musi Aspiemu wytłumaczyć i nauczyć.

Każdy rodzic, opiekun, nauczyciel i wychowawca, to informatyk, który musi zaprogramować taki "komputer", aby wykorzystać zgromadzoną wiedzę w sposób twórczy, czyli np. zbudować nową relację, ukończyć szkołę, zdobyć pracę, znaleźć partnera, wychować dzieci.

Najwyższą sztuką i jedną z najważniejszych rzeczy, której możesz nauczyć swojego Aspiego jest umiejętność SAMOPROGRAMOWANIA się, która sprawi, że Twój "Komputerek" zacznie sobie radzić w życiu zupełnie samodzielnie. Jak tego dokonać? Niech się nauczy poniższego schematu postępowania:

Jak mogę osiągnąć swój cel?

  1. Najpierw pragnę osiągnąć cel, który widzę wyobrażając sobie korzyści z jego osiągnięcia.
  2. Lokalizuję przeszkodę, która uniemożliwia mi osiągnięcie tego celu.
  3. Szukam osób, które pokonały przeszkodę podobną do mojej i osiągnęły cel podobny do mojego.
  4. Obserwuję postępowanie tej osoby, zwłaszcza zachowanie, które umożliwiło jej osiągnięcie celu.
  5. Kopiuję zachowanie, które zaobserwowałem stosując je w swoim dążeniu do celu. Jeśli cel nie zostanie osiągnięty, wracam do punktu 3 lub 4.
Powyższy schemat stworzyłem sobie sam w wieku ok. 19 lat i pokażę go Wam teraz na autentycznym przykładzie:

  1. CEL: Bardzo chciałem mieć dziewczynę.
  2. PRZESZKODY: Nie miałem znajomych, byłem nieśmiały i małomówny
  3. OSOBA, na której się wzorowałem: mój kolega z klasy, który pomimo swojej wątpliwej urody miał już sporo dziewczyn. Zacząłem z nim przebywać/trzymać się (na imprezach, wycieczkach itp.)
  4. OBSERWOWAŁEM:
    • sposób rozmowy ze znajomymi (zwroty, intonacja, dobór słów, gestykulacja, mimika, tematy wypowiedzi)
    • sposób rozmowy z dziewczynami (j.w.)
    • częstotliwość i miejsca jego spotkań ze znajomymi
  5. KOPIOWANIE ZACHOWANIA: Stosowałem podobne zwroty, intonację wypowiedzi, dobierałem podobne tematy, naśladowałem mimikę (zwłaszcza uśmiech, sposób pochylenia głowy, patrzenie się w oczy).
Po dwóch miesiącach częściowo mi się udało, tzn. przykleiła się do mnie dziewczyna... niestety była zupełnie nie w moim typie, choć podobno była "ładna"!

Po roku udało mi się osiągnąć mój cel całkowicie.

Schemat zadziałał w 100%, więc zacząłem go powtarzać w innych dziedzinach życia: studia, a później praca. (prawie) zawsze z sukcesami.

Może wydać się to komuś śmieszne, ale nad stworzeniem i opanowaniem tego schematu pracowałem samodzielnie latami. Szkoda marnować tak dużo czasu, dlatego chciałbym się nim podzielić z Wami i ze wszystkimi Aspie, dając im drogę na skróty ku lepszemu, bardziej zrozumiałem dla NAS światu.

Uważam, że dopiero w wieku 19 lat moje życie stało się dla mnie pasją i polem do eksperymentowania z różnymi "programami", które implementowałem zgodnie z powyższym, kluczowym dla mnie schematem.

Stosujcie, wykorzystujcie ten schemat, uczcie go Wasze pociechy, a w razie pytań - służę Wam pomocą!

24 kwi 2014

Asperger w szkole, czyli jak (nie)dać nauczycielowi do wiwatu

Drodzy pedagodzy, nauczyciele, wychowawcy! Mam dla Was złą wiadomość: ZA jest słabo rozpoznawalny, gdy ktoś się nie zna na tej przypadłości... nawet dla psychologa! Dlaczego? Bo Aspie zachowuje się dziwnie, oto co może:

  1. być kujonem wygaszonym lub... kujonem zadającym trudne pytania
  2.  sprawiać wrażenie niezwykle mądrego lub... przygłupiego zadając durne pytania
  3. być cichym i posłusznym uczniem lub... rozrabiaką, o którym myślicie, że rodzice go nie wychowali albo ma ADHD
  4. mieć ogromną wiedzę (z niektórych przedmiotów) lub... nie mieć jej wcale (jeśli coś go nie interesuje)
  5. może w ogóle nie mieć kolegów lub... mieć ich całkiem sporo (bo np. jest cool i daje ściągać na przerwie prace domowe)
  6. może unikać kontaktu wzrokowego (często nauczyciele myślą, że ma kłopoty rodzinne) lub jest w Ciebie wpatrzony jak w obrazek (co wcale nie oznacza, że Cię słucha).

Takich dylematów znalazłoby się jeszcze kilka, ale ZA ma na szczęście nie tylko wady, ale i zalety. 

Zacznijmy od tych gorszych:

WADY:
  1. Aspie szybko Ci pokaże, czy jesteś dobry ze swojej dziedziny, czy jesteś profesjonalistą i czy masz zdolności do nauczania
  2. Aspie może nie dać Ci spokoju, jeśli jesteś nauczycielem z dziedziny, w której ma swoje zainteresowania (obsesje)
  3. Aspie będzie od Ciebie wymagał solidności, dotrzymywania obietnic i może zrobić Ci nawet publiczną awanturę, jeśli postąpisz wbrew zasadom, które ustaliłeś(aś)
  4. Aspie może się źle uczyć i być zwykłym tłukiem z Twojego przedmiotu
  5. Aspie może mieć zły wpływ na inne dzieci, które będą mu dokuczały, śmiały się z niego, alienowały się od niego
  6. Aspie nie zrobi niektórych rzeczy, choćby nie wiem co (np. jakieś ćwiczenie na WFie, zamknięcie się w sobie podczas odpowiedzi)

ZALETY:
  1. z Aspim możesz się dogadać - ale w specyficzny sposób: poproś, by został chwilę po lekcji i poproś go o dany sposób zachowania czy o unikanie sprawiania Ci trudności. Pamiętaj, że warto logicznie uargumentować swoją prośbę
  2. Gdy Aspiego interesuje zbyt wiele - wykorzystaj to i poproś o przygotowanie materiału na dany temat, który go fascynuje
  3. Aspiego łatwo nauczyć pożądanych schematów zachowań. Wystarczy mu przedstawić korzyści takiego a nie innego zachowania, poprosić o pomoc w tym wychowawcę i pedagoga/psychologa szkolnego
  4. Gdy zainteresujesz Aspiego swoim przedmiotem (a więc jesteś zdolnym pedagogiem), możesz liczyć na zaangażowanie z jego strony.
  5. Uważaj na kary, które dajesz Aspiemu: stanie w kącie, nagana, wizyta u dyrektora, nagana publiczna przed klasą jest w jego oczach zemstą i bolesnym aktem agresji, którego powodu nie zrozumie. On zazwyczaj nie zna powodów swoich przewinień i nie rozumie, że pewnych rzeczy robić mu nie wypada.

Jak uczyć Aspiego?

  1. mów przede wszystkim poprawnym językiem
  2. używaj zróżnicowanej intonacji swojej wypowiedzi
  3. pokazuj jak najwięcej przykładów i zastosowań w praktyce
  4. nie podnoś głosu pokazując zirytowanie, bo takie bodźce będą dla niego zbyt silne i jego uwaga może się wyłączyć
  5. Aspie czasem skarżą... I zwykle mają rację w swoich skargach. Gdy nie mają - wytłumacz dlaczego racja nie jest po ich stronie. Gdy mają - pociesz, ukarz winnego i bądź konsekwentny. Gdy zapomnisz o konsekwencji tego co mówiłeś, Aspie sobie to zapamięta! :)
  6. bądź tolerancyjny w dziwactwach Aspiego. Gdy reaguje niestosownie do sytuacji, naucz go poprawnego zachowania. Ale po lekcj ;)

Pamiętaj na wywiadówkach, że rodzice Aspiego też bywają Aspie!
 
 

21 kwi 2014

Asperger i święta... [1]

Ostatnio ktoś mnie pytał, w jaki sposób przeżywam święta... więc zastanawiając się nad odpowiedzią doszedłem do całkiem ciekawych wniosków, którymi chciałbym się z Wami podzielić:

1. Święta to tradycja: koszyczek ze święconką, bliscy, bazie, malowanie pisanek. Wszystko jest rutyną powtarzaną co roku, dzięki czemu mi się to nawet podoba: Wiem co trzeba zrobić, jak się zabrać do tego typu prac, wizyta bliskich, wspólny posiłek, czas refleksji. Zupełnie nie rozumiem znajomych, którzy gorszą się "płytkim" poczuciem religijności i przeżywania świąt w postaci żółtego kurczaka, zająca i jajek. Wcale nie muszę w tym uczestniczyć, a ludziom rutyna, zwyczaje i tradycja jest chyba tak samo potrzebna jak mi! A to, że pojawiają się w kościele tylko ten jeden raz w roku? No cóż ;) To nie dla mnie dylemat.

2. Święta to czas, w którym ludzie zachowują się tak jak nakazuje zwyczaj: sztucznie udają szczęśliwych, sztucznie życzą "wszystkiego najlepszego" nielubianym sąsiadom, wrednemu szefowi w pracy, złośliwej koleżance czy nieznajomej pani w sklepie. Robią to dlatego, że TAK WYPADA! Więc w tym krótkim okresie czuję się jak ryba w wodzie, gdyż wszyscy wokół postępują tak jak ja na codzień! :)

3. Święta to czas szalonych zakupów, korków pod sklepami, kłótni o to, który kierowca ma pierwszeństwo, potrącania się sklepowymi wózkami i rozwiązywania dylematów przy kasie typu "ja tu byłem przed Panem". Wiadomo, że większość z nas tego nie cierpi, ale wydaje mi się, że tak naprawdę ludziom to potrzebne: człowiek to istota społeczna i woli "nieprzyjemną gorączkę zakupów", pod warunkiem, że będzie tam mnóstwo ludzi równie wkurzonych jak on sam :)

4. Zupełnie nie rozumiem "życzeń" i może ktoś (np. w komentarzach) zechciałby mi to wyjaśnić. Co to są "życzenia świąteczne"? Mogę sobie "życzyć" np. prezentu na święta, ale ludzie "życzą" głównie innym. Próbując wytłumaczyć sobie to słowo, doszedłem do wniosku, że "życzę Ci" = "chciałbym, żebyś miał"...

A więc chciałbym, żebyście Wszyscy mieli dużo zdrowia, pieniędzy, szczęścia i sukcesów w pracy!

Tylko... czy moje "życzenia" podniosą w jakikolwiek sposób prawdopodobieństwo na uniknięcie z Waszej strony choroby, na otrzymanie awansu i podwyżki??? Chyba nigdy tego nie zrozumiem  :)


Dlatego bardzo lubię, gdy inni zachowują się tak jak ja powtarzając pewne zachowania "bo tak wypada":

Moi drodzy:

"Życzę Wam tego, czego sami sobie byście życzyli"!