18 sty 2015

Kij i marchewka.

Jakiś mądry człowiek napisał pod jednym z moich postów bardzo trafny komentarz, że na ludzi z ZA słabo działają kary. I ja się z tym zgadzam. Wielokrotnie doświadczając kar w przeszłości, przypominam sobie tylko, że coraz bardziej mnie one rozdrażniały motywując co najwyżej do zemsty i przekory. Powodowały więcej żalu, zamykania się w sobie, niż nauki. Bywało, że doskonale wiedziałem, że otrzymam za "przewinienie" karę, a mimo wszystko potrafiłem z czystej przekory zrobić kilka takich "przewinień" pod rząd. Byłem jak kamikadze, który świadom rychłej śmierci wali prosto przed siebie...

Zdaniem moich rodziców, zawsze byłem dzieckiem, a potem "człowiekiem" mało odpornym na robienie rzeczy, które mnie nie interesują, co potem potwierdziło się w diagnozie ZA. Przed podstawówką pochłaniało mnie do reszty rysowanie, geografia i wyimaginowana przeze mnie kraina czarów, w trakcie podstawówki zacząłem rysować komiksy z kościotrupami, wampirami i duchami, w szkole średniej przyszedł czas na motoryzację i lotnictwo, zaś potem moje pasje i zainteresowania pobiegły już bardzo dziwnym torem.

Gdybym dzisiaj miał doradzać moim rodzicom, jak mnie traktować w dzieciństwie, skupiłbym się właśnie na moich pasjach (nazywanych przez niektórych specjalistów obsesjami). Powiedziałbym im tak:

  1. Wasze dziecko jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, aby móc realizować swoje zainteresowania, wykorzystajcie to!
  2. Nawet gdy Wasze dziecko zamęcza Was swoimi monotonnymi wywodami o swoich pasjach, pamiętajcie, że te zainteresowania są celem samym w sobie, aby żyć i działać na codzień;
  3. Nigdy, przenigdy nie krytykujcie zainteresowań Waszej pociechy... Nie ma nic gorszego, niż wstyd przed realizacją swoich pasji;
  4. Nigdy, przenigdy nie mówcie swojemu dziecku, że ma słomiany zapał. Bywa, że w wieku kilku-kilkunastu lat zainteresowania zmieniają się bardzo szybko. Pozwólcie dziecku wybrać!
  5. Gdy jakaś ograniczona ciotka mówi Wam z oburzeniem, że Wasze dziecko ma bzika na punkcie (w moim przypadku gier komputerowych), brońcie je!
  6. Gdy Wasza pociecha spędza całe godziny na realizacji swoich zainteresowań, błędem jest przekreślać je uznając, że jest to bezwartościowe uzależnienie. To odskocznia, ukojenie nerwów, przyjemność w najczystszej postaci. Jeśli odcinasz mnie od moich przyjemności, odcinasz też więź psychiczną ze mną!

Moim zdaniem jednym z najważniejszych życiowych zadań w życiu aspiego jest poznawanie możliwie wielu takich pasji, wybranie sobie tych ulubionych, wyspecjalizowanie się w niej i sprawienie, by w życiu dorosłym była metodą na zarabianie pieniędzy i samodzielne utrzymanie się. Zdaje się, że podobną filozofię ma koncepcja nauczania Montessori, ale nie jestem pewien.

Np: granie w gry komputerowe może przekształcić się w profesjonalne granie za pieniądze, (w Korei mieszkają milionerzy, którzy dorobili się na graniu, a jeden z tegorocznych kierowców wyścigowych LeMans24 został wybrany ze względu na osiągnięcia w wyścigach na konsolach!), w zawód informatyka, programisty, grafika itp.

Aby dorwać się do swoich pasji, jestem w stanie cierpieć dniami, tygodniami, miesiącami... Być może ktoś z Was pomyśli sobie teraz, że aspi są tacy niewinni, wrażliwi i skrzywdzeni? Zanim zaczniecie się rozczulać, przeczytajcie i zrozumcie to:

Aby dorwać się do swoich pasji i obsesji, jestem czasem w stanie krzywdzić i zadawać cierpienie, jeśli to mi pomoże w ich osiągnięciu... Czy to Waszym zdaniem nie zakrawa o psychopatię?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz